
Stephena Kinga zna większość miłośników literatury grozy. Mnie samej autor kojarzy się przede wszystkim jako pisarz horrorów. Choć przyznaję, nie dane mi było do tej pory sięgnąć po "Miasteczko Salem" czy "Lśnienie". Jakiś wewnętrzny głosik podpowiada mi, że mogłoby się to dla mojej wyobraźni skończyć nieprzespaną nocą.
Jednakże niedawno, dokładnie 6 czerwca tego roku, ukazała się nowa książka Kinga "Joyland". Przekonana, że spotkam się na jej stronicach ze złem wcielonym w czarne literki, potworami, duchami i wszystkim tym, co szybko zagoni mnie pod bezpieczną kołdrę, oniemiałam wręcz ze zdziwienia.
King tym razem wysyła nas do innego świata. W zasadzie świata w naszym świecie. Miasteczka w większym mieście. Joyland to nazwa lunaparku, Wesołego Miasteczka obleganego w porze wakacyjnej, choć nie tak popularnego jak Disneyland. Główny bohater Devin, student college`u, postanawia w okresie wakacyjnym zaciągnąć się do załogi kuglarzy. Jego młode serce zdążyło już poznać czym jest zawód miłosny, co wpędza go powoli w depresje, z której ratuje go nowa praca i mnogość obowiązków z nią związanych. Zawiera nowe przyjaźnie, a także poznaje mrożącej krew w żyłach historię niewielkiego lunaparku...
Pomimo tego, że za kolejnymi przewróconymi kartkami, nie czai się na nas upiór czy inne zombie, to jednak każda następna strona wciąga nas w wir wyobraźni. Nie mija wiele czasu kiedy przekonujemy się, że zdążyliśmy przeczytać już połowę lektury, a my i tak chcemy więcej.
Obyczajowość książki jej naturalizm i rozległe opisy mechanizmu działania lunaparku, wcale nie nudzą, a wpleciona w wielkie diabelskie koło "Spin`a" i mroki "Strasznego Dworu" tajemnica i związana z nią wartka pod koniec akcja i nagły zwrot wydarzeń, wciskają czytelnika w fotel i nie pozwalają odłożyć książkę na później.
Polecam :).
Moja pierwsza recenzja, mam nadzieję, że Was zaciekawiła.
Mam także nadzieję, że w miarę możliwości wstrzeliłam się w formę recenzji.
Jeśli macie jakieś sugestie, opinie czy porady dla początkującej "recenzentki", piszcie śmiało.
Miłego wieczoru!