
Zapragnęłam niedawno cofnąć się w czasie.
Podążąjąc za tą nagłą potrzebą wybrałam się do biblioteki po książkę Waltera Scott`a "Ivanhoe". Kiedy odebierałam ją z głupim uśmiechem na twarzy - uwielbiam średniowieczną Anglię, potyczki Normanów i Sasów, a co więcej w trakcie historii pojawia się moja ulubiona postać literacka ROBIN HOOD - mój ogromny banan na poszerzył się jeszcze w momencie gdy odkryłam, że książka wydana została w 1963r. Wiecie w jaki rodzaj uzależnienia wciągają tak stare kiążki? Owszem, przyznaję się, wąchałam książkę co rozdział, upajałam się nutką starości, lekkim zapaszkiem kurzu i charakterystyczną wonią pożółkłych kart.
Z początku myślałam, że książka będzie krótką i lekką lekturą, co sugerowało moje źródło informacji - LC - piszące, że ma ona bagatela 160 stron. Jednak jej rozmiar mnie zaskoczył. Zaspana - była jakaś 15.00 - bibliotekarka podała mi konkretnych rozmiarów tomik. Około 500 stron wpadło w moje ręce. Pomyślałam: "pikuś! książki takie łykam w 2 dni". I tu nastąpiła bardzo przyjemna pomyłka i kolejne miłe zaskoczenie.
Sir Walter Scott urodził się w 1771 roku, a "Ivanhoe" powstał w 1819 roku stąd też przystosowanie się do języka jakim napisana jest książka, może chwilę zająć. Mówiąc szczerze, za każdym razem kiedy sięgałam po mojego Rycerzyka musiałam przestawiać w głowie jakiś magiczny pstryczek, aby z łaciny podwórkowej i enigamtycznego języka skrótów przejść do epoki wysublimowanej, poetyckiej mowy. Przestawienie owego guzika przyjmowałam z najwyższą rozkoszą, mogąc odbiec choć na chwilę od naturalnego młodzieżowego żargonu. Stąd też, jeśli tylko macie ochotę przenieść się w czasie nie tylko dzięki historii ale i mowie, zapraszam serdecznie do sięgnięcia po Scotta.
"Ivanhoe" to typowa powieść rycerska. Bóg, honor, ojczyzna i dama serca to główne wątki historii. Na kartach książki spotykamy się z anglosaskim rycerzem Wilfredem z Ivanhoe, który wierny jest królowi Ryszardowi Lwie Serce bądącym Normanem, który to został porwany i więziony rozkazem swego brata księcia Jana. Anglia XII wieku rozdarta została na skutek wewnętrznych walk między Sasami (ludem Anglii), a opanowującymi państwo Normanami, depczącymi tradycje wprowdzając pośród ludu kulturę francuską. Wilfred po wielu latach powraca z krucjaty, by w swojej ojczyźnie odzyskać ojcowską miłość, utraconą na skutek afektu jakim darzył podopieczną ojca lady Rowenę, a także ze względu na wierność wobec Normandzkiego króla. Potykając się dzielnie w turnieju rycerskim walczy o swój honor, jednocześnie narażając się na gniew księcia Jana i jego popleczników, którzy to obawiają się oddanego Ryszardowi rycerza.
Czytelniku, przywdziej zbroję. Złap za kopię, miecz lub kiścień i stań w szranki razem z Wilfredem z Ivanhoe. Zakosztuj prawdziwej miłości. Poznaj czym jest prawdziwy honor i lojalność wobec władcy. Przeżyj oblężenie zamku stając u boku legendarnego Robin Hooda. Sprawdź sam, zagłębiając się w historię, czy prawowity król powróci na tron, jak potoczą się losy żydówki Rebeki, rycerzy Briana de Bois-Guilber, Bawolego Łba, de Bracego oraz księcia Jana. Przekonaj się czy Wilfred odzyska szcunek ojca i miłość ukochanej kobiety.
Polecam gorąco wszystkim gustującym w wyszukanym języku, klasycznej literaturze romantyzmu, średniowiecznej Anglii i powieściach rycerskich.
Ocena książki:
7/10
