Sztuka czytania zanika

Zdając sobie sprawę, że "sztuka czytania zanika, zwłaszcza u dzieci" nawet jeśli nie jest się mugolem, pomyślałam, że suchość recenzji może odpychać.
Kiedy już kogoś natchnie na to by chwycić w ręce jakiś tom - a nie wie jeszcze jaki - szukając porady nie stara się znaleźć encyklopedycznej definicji danej książki, a raczej poznać jej duszę.
Stąd też stwierdzam, że książka książce nie jest równa. Jedna karmi duszę, inna umysł, a jeszcze inna łączy te dwa światy. Skoro tak jest, tak i różnie owe książki będą przeze mnie opisywane. Jedne określi rzetelna recenzja, a inne serce, które natychmiast musi podzielić się swoim uczuciem.
Enjoy!

poniedziałek, 9 września 2013

Leśne elfy, czy steampunk?


   "Żelazny król" - pierwszy tom trylogii "Żelazny dwór"Julie Kagawa

   Zastanawialiście się co w szafie stuka, a pod łóżkiem skrobie? Czy wierzycie w prawdę ukrytą w baśniach i legendach? A może, chcielibiście zwiedzić Magiczną Krainę?

   Meghan Chase to szesnastoletnia dziewczyna, młoda uczennica, mieszkanka prowincji Luizjany, przed którą otwiera się zupełnie nowy, jak na realia, nielogiczny świat magii i zaczarowanych istot. Spotyka w nim przyjaciół, sprzymierzeńców, ale i wrogów. Pomimo zagrożeń, które czyhają na nią wśród ciemnych zarośli Losoboru, letnich rezydencji Jasnego Dworu oraz mroźnych krain Mrocznego Dworu, Meggie kroczy naprzód chcąc uratować tych których kocha, a także ocalić siebie samą. Jej siłą jest odwaga, zaś słabą stroną – oddanie.

   Julie Kagawa stworzyła trylogię "Żelaznego Dworu", w której przedstawiła zupełnie nowy sposób postrzegania elfów. W swych książkach miesza podstawowy gatunek fantasy, który kojarzy się nam z leśnymi, pięknymi stworzeniami, ze stalowym brzmieniem i wszędobylską parą steampunk`u. Świat cudownych istot jest jednak odmienny niż ten, z którym spotykaliśmy się dotychczas. Elfowie są dumną i poteżną rasą, w swej zmysłowości skrywają jednak także mroczną i bezwględną naturę, zdolne są bowiem do zabijania z zimną krwią. Potrafią być okrutne i bezwględne. Choć miłość nie jest im obca.Tymczasem w głębinach królestwa Nigdynigdy autorka skryła kolejną nisamowitą rasę, metalicznych istot, których świat pokryty został żelazem, ogarnięty hutnicznym ogniem i zasypany współczesnym Maggie złomem.

   Autorka w pierwszej części trylogii pt. "Żelazny król" wprowadza nas w ten świat z pomocą Meggie Chase, która pierwszoosobowo opowiada nam swoje przygody, opisuje swoje uczucia, w których głównie pojawia się niepewność. Czy uda jej się przetrwać? Czy podoła swojemu zadaniu? Czy odnajdzie się w nowym świecie i czy spotka w nim miłość? Razem z młodą dziewczyną przemierzamy baśniową krainę. Wprawne oko czytelnika dostrzeże skąd autorka czerpała ispirację do napisania swojej książki. "Opowieści z Narni", "Alicja w Krainie Czarów", "Sen nocy letniej", to kilka z tytułów, których wątki połączyła Julie Kagawa tworząc trylogię "Żelaznego dworu".

   Połącznie leśnych, spiczastouchych istot z metalicznymi, steampunkowimi postaciami fantastyki naukowej bardzo przypadło mi do gustu. Autorka ciekawie przeskakuje pomiędzy oboma gatunkami umiejętnie splatając je ze sobą. Pierwszoosobowa narracja nie każdemu przypada do gustu, czyniąc z książki rodzaj pamiętnika, jednakże uświadamiając sobie, że dziewczyna ma dopiero szesnaście lat możemy przymknąć oko na ów "pamiętnikowy styl", a wręcz może to podnieść walory książki.Książka została wydana w Ameryce pod wydawnictwem "Harlequin Teen". Nazwa wydawnictwa mówi sama za siebie i raczej właśnie w taki sposób czytelnik będzie postrzegał tę opowieść. Uczucia głównej bohaterki, poza jej przygodą, są głównym wątkiem opowiadania, stąd też, książkę poleciłabym raczej płci pięknej.

   Postacie w "Żelaznym królu" są dość przewidywalne, i na dłuższą metę meczą swoją pompatycznością i przesadną rycerskością.

Myślę, że "Żelazny król" jest odpowiednią lekturą na chłodny jesienny wieczór, kiedy nie oczekujemy po książce zawiłej intrygi, a jedynie realaksu przy baśniowej historii i opowieści miłosnej.

poniedziałek, 2 września 2013

Metro 2033

"Metro 2033"
Dmitry Glukhovsky

  Rok 2033. Po nuklearnej wojnie państw na całym świecie nastąpiło promieniotwórcze skażenie. Teraźniejsze powietrze, to oddech śmierci, którego powiew przeżyć mogą jedynie zmutowane potwory, zainfekowane zwierzęta i ogromne, roślinne dżungle. Ludzkość, chcąc przetrwać, schodzi do mrocznych tuneli metra, wykopanego głęboko pod powierzchnią Moskwy.
Starcy wzdychają do wspomnień, a młodzi nie potrafią wyobrazić sobie życia, w którym celem głównym nie jest przetrwanie.
Bowiem życie w metrze to nie sielanka. To walka, która nie ma końca. Wojna, zapoczątkowana przez ludzi trwać będzie zawsze, choć przybierać może różne oblicza.
Główny bohater, młody Artem, musi wypełnić powieżoną mu misję. Na swej drodze spotka wielu wrogów. Zaczynając od mutantów, przechodząc przez ludzkie nacje, kończąć na samym sobie.
Wsród tuneli panuje mrok, czy Artem odnajdzie w nich światło i podoła zadaniu? Ostrzeże główną stację, mityczne wręcz, Polis, i dzięki temu wspomoże atakowaną stację WOGNu – swoją małą ojczyznę?

   Dmitry Glukhovsky stworzył zupełnie nowy świat. Uniwersum Metro. Perełkę w kolecji fana gatunku science-fiction. Wartka akcja poprzetlatana jest walką z własnym ja. Próbą zrozumienia własnej psychiki, dzięki czemu czytelnik ma wrażenia jakby to on sam przeżywał wewnętrzne rozterki głównego bohatera. Uosabia się znim, dzieli radości i troski.
W między czasie, razem z nim poznaje metro, poprzez wspomnienia mieszkańców powraca do dawnej historii Rosji i świata. Napotyka na swojej drodze różne kultury, nacje i religie. Z każdą kolejną stroną wpada w gmatwaninę ludzkiego umysłu, dumy i wrogości, bo choć świat został zniszczony, a ludzie zepchnięci w czeluście ziemi, zagnani do nor jak szczury, to jednak dzielące ich wyznania i idee są murem nie do przebicia.
Czytelnik odkrywa nową ziemię, świat na powierzchni, który skażony przybrał zupełnie nowe oblicze. Dziwne, tajemne moce, potwory, ogromne rośliny, niewobrażalne zniszczenie zapanowało na planecie, a my, dzięki grubym szkłom maski gazowej Artema, możemy to wszystko zobaczyć w swojej wyobraźni.
Razem z nim podążamy za przeznaczeniem.

   Książka Dimitra Glukhovskiego zadziwia. Również mnie pochłonął postapokaliptyczny świat. Rozglądałam się po nim w niemym zachwycie na cześć wyobraźni autora. Jest to moja pierwsza, przyznaję, powieść postnuklearna i choć z tym gatunkiem spotkałam się wcześniej dzięki różnym filmom, czy też grom komputerowym, to jednak, moim zdaniem, nic nie zastąpi słowa pisanego.
Przystępny język jakim jest opisana niezwykła fabuła i okraszony dokładnymi szczegółami świat, jest niewątpliwie wielkim plusem tej powieści. Osobiście byłam zachwycona faktem, że do książki dołączona została mapa uniwersum, na której dokładnie zaznaczono wszystkie stacje, Związki, tunele, a nawet zagrożenia, które spotkać mogły śmiałka przemierzającego metro.

   Jednak każdy medal ma dwie strony i choć szczerze przynaję, że "Metro 2033" mogę zaliczyć w poczet moich ulubionych książek to dodać muszę, że zająłby na pewno wyższe miejsce w moim osobistym rankigu, gdyby zawierał jednak odrobinę mniej rozmyślań na temat sesnu istnienia, a ciut więcej akcji.


Polecam, nietylko miłośnikom Fantasy i SF.
Pozdrawiam!